środa, 1 lipca 2015

Rozdział 15 "Zawsze cię pragnęłam Stefanie."

Uwaga, w tym opowiadaniu jest zawarta narracja trzecioosobowa, jak i pierwszoosobowa, z punktu widzenia Eleny ! 

 * Muzyka *

~~*~~
Długonoga blondynka zmierzała do wejścia kamienicy. Był to stary, podniszczony budynek, aczkolwiek nadal zachowywał dawną świetność. Drzwi podczas otwarcia przeciągle zaskrzypiały, a hol był pogrążony w ciemności. Nie przeszkadzało to dziewczynie w dojściu na górę po krętych, długich schodach. Jej krok był pewny i szybki, pokonywała kolejne stopnie nie tracąc czasu. Podczas drogi mruczała narzekając na brak windy. Gdy dotarła na właściwe piętro, nie pukając, weszła do mieszkania. Nie przestąpiwszy progu domu, przy jej szyi znalazł się sztylet, a za jej plecami stał mężczyzna.
- Nie sądziłem, że odważysz pokazywać mi się na oczy – wycedził, przystawiając zimne metalowe ostrze bliżej skóry.
- Nie mam powodów do obaw, Niklaus.
Blondynka wyszarpała się z uścisku i stanęła naprzeciw Klausa. Zmroziła go wzrokiem, zatrzymawszy się na narzędziu, które było przystawione do jej szyi.
- Żartujesz sobie? – żachnęła się.
- Niegrzeczne dziewczynki źle kończą, gdy nie umieją doprowadzić powierzonego im zadania do końca.
Zawahała się. Próbowała sobie przypomnieć jakąś rzecz, która wymknęła się jej spod kontroli. Nic nie przychodziło jej do głowy, więc wzruszyła tylko ramionami.
- Jesteś dziecinny bracie – odparła i rozsiadła się w dużym, obitym skórą fotelu, stojącym naprzeciw wielkiego okna.
- Dwa słowa. Elena Gilbert.

Oczy dziewczyny wyrażały głębokie zdumienie. Przecież zabiła tą żałosną nastolatkę, co mogło pójść nie tak? Jej myśli wariowały, próbowała znaleźć jakieś racjonalne wyjście, coś, co mogłoby być prawdopodobne i co mogło się wydarzyć, że jej plan nie poszedł zgodnie z myślą. Prychnęła, znajdując najoczywistsze wyjście. Jej spojrzenie spotkało się z wzrokiem jej brata i szybko zrozumiała, że myślą o tym samym i jest to prawdziwe.
- Jak? – wyszeptała, zaciskając pięści ze złości.
- Salvatorowie ubezpieczyli jej życie w jakże banalny sposób. Miała wampirzą krew w organizmie i wskutek twoich żałosnych przepychanek, obudziła się jako wampir – powiedział beznamiętnie, obracając w rękach sztylet i rzucając znaczące spojrzenie w stronę siedzącej siostry. Rebekah zerwała się z krzesła, prawie go przewracając i ruszyła w stronę wyjścia.
- Zabiję tą małą, podłą dziewuchę!
Z furią otworzyła drzwi, które wskutek gwałtownego spotkania ze ścianą, zostawiły na niej wgłębienie. Klaus widząc jej frustrację, zaśmiał się lekceważąco i odprowadził wzrokiem wychodzącą blondynkę.
- Powodzenia – wyszeptał, odkładając sztylet - Bardzo ci się przyda. 
~~*~~
Stefan spacerował po lesie, który ciągnął się wokół posiadłości Salvatorów. Chciał odpocząć, wybrać się na polowanie, aby zapomnieć o wydarzeniach które były i które będą miały miejsce. Przybycie Tatii dla wszystkich było pewnym wyrokiem, nie tylko dla jego przyjaciół, ale także dla wielu niewinnych ludzi, którzy mogą być ofiarami jej przebudzenia. Martwił się o Elenę, która ostatnio miała wahania nastroju i była dla niego niedostępna. Chciał jakoś do niej dotrzeć, pocieszyć albo chociaż szczerze porozmawiać, nie mówiąc już o uldze, jaką było by wyznanie jej swoich uczuć. Uznał jednak, że to nie jest odpowiedni czas na takie wyznania, ponieważ dziewczyna jest wystarczająco rozbita i przygnębiona. Jednak, z drugiej strony, co jeśli nie będzie już drugiej takiej okazji? Chłopak pokręcił głową, próbując odrzucić od siebie czarne myśli. Wsłuchał się w szum wiatru, nie patrząc na drogę, szedł przed siebie. Nagle za sobą usłyszał szum. Odwrócił się szybko, ale nikogo nie było. Gdy chciał ponownie spojrzeć przed siebie, na jego drodze stała roześmiana brunetka.
- Elena? Co ty tu robisz?
Dziewczyna uśmiechnęła się do niego promiennie, ukazując rząd białych zębów. Widząc jego zdziwioną minę, szybko się zreflektowała.
- Postanowiłam trochę pozwiedzać, odpocząć od tego natłoku myśli. Ale jestem, więc może dołączę się do ciebie podczas twojego spaceru? – uśmiechnęła się zadziornie i zrównała swój krok z krokiem Stefana, lekko się do niego przybliżając.  
To jeszcze bardziej go zdziwiło, ale nie protestował. Gdy wchodzili w głąb lasu, Elena nagle przystanęła i spojrzała Stefanowi w oczy.
- Czy to źle, że chciałabym być z tobą podczas moich ostatnich dni?
Powiedziała to takim dramatycznym i drżącym głosem, że zaparło mu dech w piersi. Dziewczyna która go odrzucała, przynajmniej tak mu się wydawało, teraz wyznaje mu swoje uczucia i chęć spędzenia z nim czasu. Brunetka zrobiła krok w przód i lekko pocałowała go w usta. Gdy ten czuły gest został odwzajemniony, zarzuciła Stefanowi ręce na szyję i pogłębiła pocałunek. Iskra zamieniła się w płomień, Elena zaczęła wplatać palce we włosy chłopaka i lekko podnosić do góry jego bluzkę. Stefan wbrew sobie, złapał ją za rękę.
- Co zmieniło twoje zdanie?
To gwałtowne pytanie, zbiło dziewczynę z tropu. Spojrzała się na niego jak na wariata i poprawiła z godnością ramiączko bluzki.
- Zawsze cię pragnęłam Stefanie. Zawsze byłeś tym jedynym – wymruczała mu przy uchu i zniknęła pośród drzew, zostawiając zdezorientowanego chłopaka.
~~*~~
Po ostatniej nocy bałam się spojrzeć w oczy Damonowi, byłam jednocześnie zawstydzona i rozanielona naszym pocałunkiem. Bałam się, że nagle uzna, że to był błąd, jednorazowa zabawa. Nie jestem idealną dziewczyną, którą pragną wszyscy faceci, więc co widziałby we mnie taki Damon Salvatore, który mógłby mieć każdą? O tak, to było moim najgorszym zmartwieniem. Był już ranek, a ja ubrana w krótkie szorty i czarną, koronkową bluzkę na ramiączkach schodziłam w dół schodami, kierując swe kroki ku kuchni. Dziwnie się czułam, odwiedzając to miejsce, jednocześnie dotykając moich rozpalonych policzków, które przypomniały mi o Damonie. Na szczęście, fakt że byłam wampirem, wykluczał rumienienie się, co uważałam za ogromną zaletę. W salonie, naprzeciw okna stał Damon z butelką burbonu w ręce. Zadrżałam na jego widok, ale próbując zachować zimną krew ruszyłam w jego stronę.
- Mogę? – zapytałam cicho, wskazując głową na szklankę bursztynowego płynu. Salvatore posłał mi zdziwione, ale satysfakcjonujące spojrzenie, po czym podał szklankę, z której upiłam łyk alkoholu. Po raz pierwszy piłam coś takiego, więc wzięłam za duży łyk, co poskutkowało nagłym kaszlem.
- Jak możesz coś takiego pić? – zaśmiałam się, gdy kaszel ustał.
- Lata praktyki – uśmiechnął się, unosząc jeden kącik ust ku górze, co nadawało mu wyraz łobuzerskości.
Zamilkłam, patrząc się na niego jak w obrazek, co raczej nie wyglądało dobrze, z punktu widzenia osoby trzeciej. Brakowało jeszcze tego, żebym zaczęła się ślinić.
Tą błogą chwilę, przerwało głośne otwarcie drzwi i pojawienie się Stefana. Patrzył na naszą dwójkę, stojącą obok siebie, z totalnym osłupieniem.
- Eleno, możemy porozmawiać? – spytał, wkładając ręce do kieszeni i szurając butem po podłodze.
Skinęłam głową i ruszyłam za nim w stronę kuchni. Damon został w salonie i wpatrywał się w widok za oknem. Odłożyłam szklankę burbonu na kuchenny blat i usiadłam na stołku obok.
- Pijesz? – wskazał na prawie pustą szklankę.
- Okazjonalnie – wyjaśniłam – O czym chciałeś porozmawiać?
- O dzisiejszym ranku, w lesie – odparł, przybliżając się.
Wstałam z krzesła, totalnie zdziwiona i zachichotałam nerwowo. Nim zdążyłam cokolwiek powiedzieć, Stefan przyparł mnie do ściany i namiętnie pocałował. Mogłam zatracić się w tym, ale coś nakazywało mi przestać, odepchnąć go i wyjść z tej przeklętej kuchni. Oderwałam się od chłopaka i spojrzałam na niego karcąco.
- Do cholery, co ty wyrabiasz? – wydusiłam, ciężko oddychając i wtedy zobaczyłam Damona, stojącego w progu, z zagadkowym wyrazem twarzy, pod którym kryło się rozczarowanie i zranienie.
- Nie sądzę, żeby kuchnia była odpowiednim miejscem na obściskiwanie się, braciszku – wycedził, przenikliwie na niego patrząc, a potem kierując swój wzrok na mnie.
Stefan schylił głowę, przeczesał ręką włosy i zacisnął zęby.
- Pocałowałaś mnie dzisiaj w lesie, po czym wyznałaś mi, że chcesz ze mną spędzić swoje ostatnie dni – powiedział oskarżycielsko – A teraz, wielce zdziwiona mnie odpychasz? Rano mało co się na mnie nie rzuciłaś!
- Co?! – wykrzyknęłam zdumiona – Całe rano byłam w domu z Damonem!
Zapadła krępująca cisza. Stefan spojrzał zdezorientowany na brata, który miał taki sam wyraz twarzy. Posłał mu pytające spojrzenie, a czarnowłosy skinął głową, na znak, że mówię prawdę.
- Tatia jak widać przyciąga wszystko co złe do Mystic Falls – mruknął, wychodząc z kuchni.
- Co się stało? – spytałam, łapiąc Stefana za rękę.
- Katherine się stała.
I wyszedł, zostawiając mnie w głębokim szoku. 

~~*~~
Oj, coś ostatnio brakuje mi weny do opisów, ale mam nadzieję, że nie rzuca się do w oczy. 
Miałam go dodać przed wyjazdem, ale pomyślałam, że nie będę was tak długo trzymać, więc trzymajcie! 
Nie będę spojlerować, ale mam pomysł na fabułę bloga, który utworzę po tym jak skończę tego! 

27 komentarzy:

  1. Cześć Kochana! Jak to dobrze, że w końcu pojawił się nowy rozdział, bo tak swoją drogą to zaczęłam tęsknić za tym opowiadaniem. Dobra, dość sentymentalnych paplanin. Przejdę szybko do oceny rozdziału, który był naprawdę świetny!
    Muszę przyznać, że cały rozdział czytało się jak jakąś profesjonalną książkę. Czytając ostatnio Twój pierwszy rozdział, a ten najnowszy śmiało mogę stwierdzić, że dopracowałaś swój styl pisania do perfekcji!
    Ale powracając, bo jak zwykle odbiegam od tego, co zamierzam napisać... Mam naprawdę ogromną nadzieję, że Rebekah jakimś cudem da sobie spokój i zostawi Elenę, nie robiąc jej większej orzywdy. Ale jak to bywa, są to tylko moje pobożne życzenia, bo wiadomo, że wydarzy się coś niespodziewanego, czego żaden czytelnik czasami nie odgadnie.
    Co do drugiego fragmentu, to załamałam się. Przyznam się, że czytając każde kolejne słowo miałam rozdziawioną buzię i nawet łezka mi się w oku zakręciła. Jednak przechodząc do tego fragmentu: " Iskra zamieniła się w płomień, Elena zaczęła wplatać palce we włosy chłopaka i lekko podnosić do góry jego bluzkę. " wiedziałam już, że to NA PEWNO noe jest Elena. Ona się po prostu tak nie zachowuje i gdy tylko zdałam sobie sprawę, że to Katherine, uśmiechnęłam się jak głupia.
    A teraz mój ulubiony moment! Sceny z Deleną naprawdę wychodzą Ci nieziemsko. Czy wspominałamu już, jak bardzo lubię gdy D&E razem piją? Gyh, nie ważne :3 Choć przyznam, że liczyłam na ich pocałunek, ale mam nadzieję, że zawrzesz to w następnym rozdziale.
    Cóż, czekam z niecierpliwością na rozdział kolejny. Nie pozwól nam długo czekać :3 Pozdrawiam i życzę mnóstwa weny! ;**
    PS. Zapraszam do siebie na najnowsze rozdziały :) http://damon-salvatore-crow.blogspot.com/ oraz http://hybryd-diaries.blogspot.com/
    #Aleksandre

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ajjj, twój komentarz to JA siedziałam i czytałam z bananem na twarzy! Cieszę się ogromnie, że jesteś zadowolona i zauważyłaś moją zmianę w pisaniu, staram się :) Oczywiście, że zajrzę na twojego bloga, mam do nadrobienia tam parę rozdziałów :)

      Usuń
  2. Super rozdział, zresztą jak zwykle, ale najbardziej podobało mi się określenie ,,żałosna śmiertelniczka", nie wiem dlaczego XD.
    Przeczytałam, już kilka rozdziałów Twego, jakże wspaniałego opowiadania i powiem, że zachęciłaś mnie do przeczytania książki PW.
    Esme Anne Cullen

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło widzieć taki komentarz :) Książki polecam, tak samo jak serial, chociaż w książkach jest wiele zmian i dla kogoś kto oglądał najpierw serial, może być to mały szok ;)

      Usuń
  3. Ja tak krótko. Chciałam cię przeprosić, że nie komentowałam, ale nie miałam siły. Jestem okropna, naprawdę. Co dopiero wróciłam ze szpitala i nie zauważyłam, że dodałaś trzy rozdziały do przodu. Daj mi czas bym mogła nadrobić te rozdziały i wrócę szybko by napisać opinię. Przysięgam!
    xoxo, elose

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, nic się nie stało! Zdrowiej, mam nadzieję, że byłaś w szpitalu nie z powodu czegoś poważnego :C

      Usuń
  4. Nie uznaję spamu w żadnej postaci, bo mój blog nie jest śmietnikiem. Serial również jest dla mnie śmieszny, bo dla mnie prawdziwe pamiętniki książki L.J. Smith. Czytanie za czytanie… Cóż, ja o czytelników żebrać nie muszę. Miej trochę szacunku dla ludzi, bo do spamowania są specjalne zakładki, a skoro u mnie takiej nie ma… Spam kasuję. Dzięki ze podniesienie ciśnienia na dobre zakończenie dnia.

    Nessa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze jesteś taką zrzędą (ze względu na autorkę bloga i szacunek do jej strony, nie użyję innego określenia, choć w pierwszej chwili przyszło mi inne) ?
      Czytanie za czytanie, to nie żadne żebranie o czytelników, a raczej właśnie szacunek do pracy innych. Bo skoro, ktoś czyta Twoją pracę, to wypadało by poświęcić chwilę dla kogoś innego, prawda? Ale wygląda na to, że rządzisz się innymi zasadami. Cóż... znam wiele takich jak Ty... zadufanych i zakochanych w sobie pannic, co to są najlepsze na świecie i to świat ma im się kłaniać do stóp, a ona okiem nawet na to nie rzuci. Nie zaskoczyłaś mnie więc... innej wypowiedzi po takich jak ty się nawet nie spodziewałam. Bądź jednak tak miła i to ty nie zaśmiecaj czyjegoś bloga. Jak nie masz nic wartościowego do powiedzenia, w sposób kulturalny, to nie pisz nic. Dobra rada na przyszłość.
      Kochana Autorko, przeprasza, że bałaganie u Ciebie w komentarzach. Spodziewaj się zaraz mojego komentarza odnośnie rozdziału. Na moje usprawiedliwienie mam tylko tyle, że jak przeczytałam powyższy komentarz to się we mnie zagotowało. :P

      Usuń
    2. Nic nie szkodzi Spencer. No cóż, jak każdy reklamuję swojego bloga, żeby zdobyć czytelników którzy docenili moją pracę, ale jeśli ktoś nie chce to rozumiem. Właśnie ten komentarz Nesso, zaśmieca mojego bloga, nie wiem chciałaś się zrewanżować? Pokazać swoją wyższość?

      Usuń
    3. Nie mam ani nic do Ciebie, ani Twojego bloga - to, że nie uznaje tematu nie ma nic do rzeczy. Jestem zaskoczona, że tak odebrałaś mój komentarz, ale trudno. Sęk w tym, że spam to żadne rozwiązanie, a tym bardziej nie sposób na pozyskiwanie czytelników. Jeśli ktoś to uznaje, w porządku, ale czy sama byłabyś zadowolona, gdyby ktoś obojętnie rzucał Ci linkami pod tym, co piszesz?
      Zabawne jest to, że zachowujesz się tak, jakbym wyrządzała Ci Bóg wie jaką krzywdę. Jeszcze lepsze jest ocenianie po kilku linijkach komentarza, ale dobra. Moją psychoanalizę też już macie? Nie, nie próbuję pokazać swojej wyższości. Po prostu ręce opadają z tym spamem i siłowym szukaniem czytelników. Z rozkoszą wchodzę na każdego bloga moich czytelników, o ile ktoś w istocie ma szacunek do mnie i mojej pracy, a zostawienie reklam bynajmniej nie należy do działań pożądanych, ale już nad tym nie będę się rozwodzić, bo i tak zinterpretujesz to po swojemu.
      Co do czytania za czytanie, jak rozumiem zachowuje się nieuprzejmi, bo nie poświęcę chwili na opowiadanie, które mnie nie interesuje? Nie mam tu na myśli Twojego pisania, po prostu nie lubiię serialu, więc FF na jego podstawie też nie czytam. To nie jest brak szacunku czy wywyższanie się, wręcz przeciwnie. Nie będę się zmuszać, tak jak i nie oczekuję tego, że ktokolwiek będzie przymuszał się do czytania mojego opowiadania.
      Jeśli pocztowa się urażone tym, co napisałam, wybacz - nie taki był mój zamyśł. Niemniej ocenianie mnie, chociaż nawet mnie nie znasz, również nie jest szczytem uprzejmości.
      Tak swoją drogą, zauważyłam, że znasz też książkę… To duży plus, tak mi się wydaje, bo większość szaleje za serialem. Tak czy inaczej, historie się różnią, a mnie zachwycił wyłącznie oryginał.
      Pozdrawiam i życzę weny,
      Nessa.

      PS. Spancer, oddanie się chwali, ale bez przesady. Wtrącanie się to już lekka przesada, ale kto co lubi…

      Usuń
  5. Witaj,
    A więc miałam rację i moja ulubiona Katherina się pojawiła. I oczywiście ze swoją standardową zagrywką, robiąc braci Salvatore w konia. :)
    Twoja opowieść się bardzo rozkręca. Na prawdę nie mogę doczekać się dalszych rozdziałów. Ciekawi mnie wątek z Tatią. I zastanawiają mnie słowa Klausa. " Powodzenia. Bardzo ci się przyda." Co miał na myśli? Czyżby Elena była realnym zagrożeniem, dla kogoś takiego jak Rebekah - pierwotnego wampira?
    Ojej... zżera mnie normalnie ciekawość.
    Przepraszam, że tak krótko, ale nie bardzo wiedziałam co napisać. Mam taki m mętlik w głowie. :)
    Pozdrawiam
    Spencer<3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, słowa Klausa można tak interpretować, dobrze kombinujesz, ;) Niepozorna Elena jest teraz kimś więcej niż człowiekiem, nie znamy jej możliwości do końca, więc pojedynek z Rebeką może być ciekawy ;) Dziękuję za twój komentarz i również pozdrawiam!
      :)

      Usuń
  6. Rozdział mega. Szybko zabieram się za czytanie starszych postów.
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie na http://kronika-dark-hills.blogspot.com/.
    Życzę miłego dnia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i oczywiście zajrzę ;)

      Usuń
  7. Epicki rozdział! Nieźle rozegrałaś fabułę. Z każdym blogiem piszesz coraz lepiej i nie mogę doczekać się następnych odcinków. Piszesz tak, że z każdym Twoim słowem można sobie wyobrazić każdą z postaci :) czekam niecierpliwie na następny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ajajaj dziękuję za te cudowne słowa, przeogromnie mi miło! <3

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. Pojawi się w piątek albo sobotę, przed moim wyjazdem :) Zaznaczę, że warto czekać, bo będzie dłuższy! :*

      Usuń
  9. Hej no kiedy następny rozdział?! :D Jestem pod wrażeniem Kath rzucila się na Stefana i ten tekst "Co sie stało? -Katherine się stala" haha udało vi sie mn rozsmieszyc :D hmm ale że Stef był tak zdezorientowany że nie poznał Petrovej.Biedny Damon jak zobaczył że oni się caluja a potem taka ulga że ten incydent w lesie to sobowtor a nie Elena
    Czekam na nn i życzę weny kochana <3
    Całuje xoxo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozdział będzie w piątek/sobotę :) Hah, Stefan był rozanielony, że Gilbert do niego podbija, więc nawet nie zauważył detali i nie rozróżnił jednej od drugiej XD

      Usuń
  10. Bardzo fajny rozdział ;***
    Długo szukałam blogu o delenie który mnie zainteresuje i bum ! Cud się stał.
    Biedny Damon ;(
    Kaśka z Stefkiem najlepsza !
    Czekam na next ;***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeju, dziękuję bardzo mi miło! :)
      Next będzie niedługo, jeszcze trochę potrzymam was w niepewności * zła ja *

      Usuń
  11. "narzekała na brak windy" - haha. Mieszkałem kiedyś na 11 piętrze i tam co chwile psuła się winda, ale tylko w naszej klatce. Więc jeździłem windą w sąsiedniej klatce i przechodziłem takim strychem gdzie były suszarnie, no i oczywiście kiedyś mnie zamknięto. Na dachu z resztą też gdy wpadłem na pomysł opalania się.

    Czyli pojawił się sobowtór Eleny? Dobrze zrozumiałem, że to ten sobowtór mataczył i uwodził Stefana?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to wspomniana wcześniej Katherine :)

      Usuń
  12. A ta w ogó,e to naprawdę porządna robota ;3

    OdpowiedzUsuń
  13. Katherina!!! O nie, więc kłopoty przyszły szybciej niż można się było spodziewać. Matko, Stefan jest tak głupi i zaślepiony tą swoją obsesyjną miłością do Eleny, że nawet niczego nie podejrzewał... Skoro cały czas go odpychała i ewidentnie ciągnęło ją do Damona, to jak on mógł pomyśleć, że niespodziewanie zmieniła zdanie? Faceci też potrafią stracić głowę dla jednej kobiety, jak widać :)
    A już się bałam, że wszystko się popsuje między D i E, ale na szczęście, sprawa się wyjaśniła :) Ciekawe, czy Katherina się ujawni :) Bardzo jestem tego ciekawa :)
    Coś czuję, że ktoś urządzi polowanie na Elene :(
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń